„Szanuj język matki i ojca swego”

Posted on
Widok na posąg matki obemującej dziecko

Pojawienie się dziecka zmusza nas do refleksji na tematy, na które być może wcześniej aż tak intensywnie nie myśleliśmy. Żyjąc w innym kraju niż kraj urodzenia, gdzie nasz język „rodzinny” nie jest językiem dominującym, zastanawiam się często jak mogę najlepiej przekazać swój język mojej córce. Wynikiem moich rozmyślań jest m.in. moja praca magisterska. Jednak tutaj zamieszczam coś swobodniejszego i bardziej emocjonalnego – krótki list do mojej córki:

To język, w którym można by powiedzieć, że się urodziłam. Jako dziecko nie rozumiałam, jak jest możliwe nie mówić po polsku? I jaka to szkoda nie móc znać tego języka. Bo to był mój język  –  jedyny, pierwszy, język moich myśli tych radosnych, ale i smutnych, pierwszych przeczytanych książek, z których rodziły się obrazy w mojej głowie, snów, kłótni, zabaw, język mojej babci, która opowiadała mi historie ze swojego życia, szkoły, poezji, którą tak ukochałam i która w żadnym innym języku nie będzie tak do mnie przemawiać, jak właśnie po polsku. To w tym języku rodziły się też moje pierwsze wiersze, opowiadania, w tym języku zakochałam się po raz pierwszy i też po raz pierwszy przeżywałam zawód miłosny. W tym języku poznałam teatr, do którego słabość mam do dziś. To Grzegorz Turnau i Agnieszka Osiecka. To „Puszek Okruszek” i „Jeżycjada”. To „Pan Tadeusz” i Gombrowicz. To dawna „Trójka” i „Teatr Telewizji”. To Pan Tiktak , Kulfon i Monika, to Domowe Pzedszkole i heca na 14 fajerek… To wszytko to, co mam Ci do przekazania: wyznania miłości i czułości, wyrażanie zachwytu ale i dezaprobaty, złość, smutek, radość, rozczarowanie…

I choć wiem, że i w innym języku mogłabym pewnie też to wyrazić, to jednak nie to samo! Ale nie chcę od Ciebie wymagać, byś w pełni mnie zawsze rozumiała. Ty jesteś sobą, kimś innym, odrębnym, człowiekiem z wlasnym doświadczeniem, marzeniami, potrzebami i zdaniem. Ty urodziłaś się tutaj, w innym kraju, w innych czasach, masz dwa języki od samego początku – to skarb, który trzeba pielęgnować! Język to coś więcej niż tylko zdania, konstrukcje gramatyczne, zapisy urzędowe czy też umiejętność wpisana w życiorysie. Język jest w pewien sposób uzwierciedleniem nas, a ten który znamy od dzieciństwa jest jakby głosem naszej „duszy”, „wnętrza” czy też umysłu, to język, w którym często widzimy świat. Daję Ci mój język jako pewne dziedzictwo, to prezent dla Ciebie, z którym zrobisz, co będziesz chciała. A ja postaram się pielęgnować i dbać wspólnie z Tobą o ten nasz wspólny skarb. Nie gardź żadnym językiem w swoim życiu! One wszystkie mogą nas wzbogacić i umożliwić zrozumienie innych. Im ich więcej, tym lepiej! I nie daj sobie nigdy wmówić, że któreś z nich są gorsze, a inne lepsze!

Wam też zależy na tym, by dzieci znały Wasz język? Często się zastanawiacie nad tym jak to będzie w pzyszłości? Jakie są Wasze doświadczenia w tym temacie?