Refleksje na temat podróżowania z dzieckiem

Posted on
Dzecko i mama na plaży

Wielu osobom podróże z dzieckiem kojarzą się przede wszystkim z dużym stresem i jeszcze większym bagażem. A ja Wam powiem, że ten stres to sami dorośli sobie napedzają!

No, bo czy dzieci ustawiają się w kolejce przed bramką na lotnisku godzinę przed odprawą, tak jak gdyby miały im się jednak trafić lepsze miejsca w samolocie? Czy dzieci rezerwują sobie ręcznikiem miejsca na leżakach przy basenie, by czasami ich im ktoś nie zajął? Czy dzieci taszczą ze sobą parawany, by odgrodzić się nimi od innych wścibskich dzieci na plaży? Nie! Dzieci mają w nosie te wszystkie nonsensy, którymi zawracają sobie głowę dorośli. I często powinniśmy brać przykład z tego, jak relaksować się na urlopie, właśnie od naszych pociech! Poniżej przedstawiam Wam kilka argumentów na to, że podróże z dzieckiem jesczcze bardziej kształcą!

Odkrywanie nowego miejsca oczami dziecka sprawia dużo więcej radości

…niż standardowe i niezbyt spektakularne podziwianie atrakcji turystycznych w wykonaniu dorosłych. No, bo co tam te kolumny na Akropolu, te wszystkie starożytne ruiny i kamienie, więcej zabawy sprawia zbieranie małych zwyczajnych kamyków i zachwycanie się rozklekotanym traktorem stojącym u podnóża Partenonu. Taką postawę przyjęła moja córka w czasie zwiedzania Aten i tak, kiedy ja irytowałam się (wewnętrznie) sporą grupą turystów (jak gdybym sama nie była jedną z nich) tłoczących się przy Partenonie, ona widziała jedynie pozytywy całej tej sytuacji. I wiecie co? Kiedy zobaczyłam ile radości ma moja córka z takich drobiazgów, od razu się zrelaksowałam.

Dzieci widzą i zachwycają się rzeczami, których my nawet nie dostrzegamy

Moja córka potrafi zachwycić się mrówką czy patykiem. Ona nie dostrzega różnicy pomiędzy Morzem Bałtyckim a Śródziemnym. Dla niej woda oznacza (aktualnie, zależnie od fazy) przede wszystkim dobrą zabawę! Nie straszne jej glony czy muł na dnie, nie brzydzi się żabami ani nie ucieka przed rybami w jeziorze (choć muszę przyznać, że nie przepada zbytnio za ważkami!). Dla niej każdy napotkany kot czy pies jest niesamowicie interesujący. Ona nie przegapi żadnego przelatującego nad nami samolotu. Ona się tym wszystkim po prostu zachwyca! A ja mam tę przyjemność i przywilej jej w tym towarzyszyć i uczyć się od niej uważności i doceniania drobiazgów.

Dzieci nie mają tak wygórowanych oczekiwań jak my dorośli

My dorośli jesteśmy dość wymagający i ciężko nas zadowolić. Jadąc na wakacje często najpierw ustalamy wszelkie kryteria wyboru najlepszego noclegu, transportu itp. I jeśli na miejscu okaże się, że miejsca, które widzieliśmy na zdjęciach zawiodły nasze oczekiwania (i jak to jest możliwe skoro miało najwyższą średnią ocen na portalu), to o relaksie nie ma już mowy! I nie mówię tu o skrajnych przypadkach, gdzie okazuje się, że zamiast toalety mamy wychodek za stodołą, ale raczej o sytuacji, kiedy, np. okaże się, że Internet działa zbyt wolno lub w pokoju brak telewizora. Jesteś na wakacjach, to odpocznij i od technologii! Dzieci naprawdę wolą zabawy na świeżym powietrzu niż bezsensowne gapienie się w ekran telewizora czy komputera. Wspólne wakacje z moją córką uświadamiają mi, jak ważne jest obcowanie z naturą z dala od zgiełku miasta, tłumów ludzi… Czas płynie wolniej i wszytko wydaje się prostsze i pełne harmonii!

A jakie są Wasze doświadczenia z podróży z Waszymi dziećmi? Jestem niezwykle ciekawa, czego nauczyliście się od swoich małych podróżników?